Zadając sobie pytanie „Jak żyć pełniej” albo „Jak odnaleźć szczęście”, odpowiedź jest zazwyczaj prostsza niż przypuszczaliśmy. Według mnie leży w każdym z nas i zaopatrując się jedynie w odpowiednie narzędzia (techniki pracy nad postrzeganiem rzeczywistości, uwalnianiem trudnych emocji i otwarciem siebie na nowe), możemy zacząć w pełni cieszyć się życiem. Autor książki „Rzeczozmęczenie” – James Wallman – prowadzi nas przez mechanizmy gospodarki i reklamy, ale również przybliża nam historie konkretnych osób, które w poszukiwaniu prostszego życia, odnalazły szczęście. Czy minimalizm może być odpowiedzią na bolączki współczesnego świata? Na to pytanie nie odpowiada twierdząco. W swych poszukiwaniach idzie dalej, kierując nasze oczy na…. eksperientalizm.

Nie pokuszę się o streszczenie książki James Wallmana, ale napiszę o tematach, które mnie zaciekawiły oraz wspomnę dlaczego uważam, że warto ją przeczytać.

Ewolucja ludzkich potrzeb. Uwrażliwiamy się!

Nie wiem czy wiecie, że gospodarka była z początku agrarna (oparta na wytwarzaniu i dostarczaniu pożywienia) i wraz z ewolucją kapitalizmu, mieliśmy do czynienia z gospodarką przemysłową (dobra materialne), a następnie usługową. Dzięki temu, że znaczna część osób w krajach rozwiniętych i rozwijających się, wyszła już z poziomu głębokiego ubóstwa, stać nas na relatywnie wiele, a duża grupa społeczna może nie tylko pozwolić sobie na dobra wyższego rzędu, ale również na ich… gromadzenie, pod koniec lat 90-tych w Stanach Zjednoczonych można było dostrzec kształtowanie się nowej gałęzi gospodarki, tzw. „experience economy„. To na dostarczeniu klientom wrażeń opiera swoją działalność, nowatorska firma Bompas & Paar (których akcje marketingowe i nowatorskie produkty opisuje James w swojej książce). Warto poczytać o ich pomysłach i sposobie, w jaki panowie podchodzą do życia – odważnym i bezkompromisowym. Każdemu z nas przydałoby się trochę odwagi w realizowaniu marzeń, a tym bardziej, że wkraczamy w erę gospodarki doznań.

Materializm a eksperientalizm.

Jednak gospodarka doznań nie miałaby racji bytu, gdyby nie poprzedzający ją materializm i możliwość nasycenia potrzeb konsumenckich. To dzięki wysoce rozwiniętemu przemysłowi, możemy pozwolić sobie na używanie samochodów, telefonów komórkowych czy laptopów. To dzięki usługom, doceniliśmy przyjemność korzystania z mechanika, fryzjera czy ogrodnika. Dobra materialne są na wyciągnięcie ręki (ew. kredytu), a ich serwisowanie wliczamy już w koszt, jaki ponosimy za komfort posiadania ww. dobra. Czy jednak takie ilości wszystkiego, o co należy dbać, nie wpędza nas z czasem w uczucie przytłoczenia? W poczucie, że przedmioty przestają być naszą własnością, a zaczynamy być ich niewolnikami (pracującymi na spłatę zadłużenia, pożyczki, kredytu…)? Jeśli pracujesz bez entuzjazmu, a jedynie dlatego, żeby móc pozwolić sobie na otaczające Ciebie przedmioty, to czas najwyższy zastanowić się, czy nie poszukać innej drogi do samorealizacji. Możliwa jest ona wtedy, kiedy skupisz się na tym co rzeczywiście jest Tobie potrzebne do życia i pozbędziesz się całej reszty (by nie musieć pracować na jej utrzymanie).

Co to jest doznanie?

To przepływ jaki czuję w czasie ćwiczeń jogi, to przyjemność z jedzenia pierwszej w tym roku truskawki, to radość z bycia na festiwalu i spotkania z przyjacielem. To jest właśnie doświadczanie. Bycie tu i teraz. Wczuwanie się w to co się dzieje, bez rozproszenia myśli na wrzucanie postu na Facebooka czy wpisu na Twittera. Oczywiście można iść szerzej, wybrać się do Austrii na narty, skorzystać z kursu jogowego na Bali albo wybrać się na żagle po oceanie. Ale nadal… to wszystko jest doświadczaniem eksperientalisty, czyli kogoś, kto ponad kupowanie dóbr czysto konsumpcyjnych, woli skupić się na czerpaniu z życia poprzez doznania. I wcale to nie znaczy, że taka osoba nie będzie kupowała. Będzie, ale jedynie rzeczy przemyślane, wysokiej jakości, mniej szkodliwe dla środowiska do tego takie, dzięki którym będzie mogła się realizować (np. ukulele czy profesjonalny sprzęt do wspinaczki).

Współdzielenie nowym (starym?) trendem.

Co jednak zaciekawiło mnie jeszcze bardziej… a może uświadomiło trend, którego świadkiem już jesteśmy, że jeszcze bardziej przybliża nas do bycia eksperientalistą, postawa współdzielenia dóbr i korzystania z ich wynajmu. Tak więc, we współczesnym świecie nie tyle chodzi o wyzbycie się wszystkiego. Bardziej chodzi o ograniczenie stanu posiadania do rzeczy, których się używa, przy jednoczesnym ograniczeniu metrażu, bo możliwe jest czerpanie radości przy użyciu tego, co można współdzielić, a co nie zabiera fizycznie naszej przestrzeni (np. wypożyczenie roweru czy deski do snowboardu). Dawniej ludzie pożyczali sobie pewne dobra, gdyż nie było ich stać na zakup. Dzisiaj uświadomili sobie, że możliwości finansowe nie usprawiedliwiają zbytku: kupowania nadmiernych ilości dóbr, których używamy rzadko, bądź wcale.

Tworzenie nowych relacji.

James Wallman zwraca również uwagę na fakt jak dużą wagę przywiązujemy współcześnie do budowania relacji międzyludzkich. Obecnie ważne jest podejmowanie działań przy jednoczesnym tworzeniu społeczności, w myśl budowania lepszego i szczęśliwszego świata. Tutaj świetnym przykładem może być: Spotify (serwis oparty na korzystaniu z muzyki), Blablacar (wspólne podróżowanie autem) czy Couchsurfing (oferowanie darmowego noclegu u siebie w domu).

Doznania to świetna inwestycja.

Jest jeszcze jedna kwestia. Zwróciłaś może uwagę na to, że wolisz słuchać opowieści osób, które relacjonują ciekawą sztukę teatralną lub podróż, a już mniej lubisz słuchać o nowo zakupionym produkcie? Nawet na serwisach społecznościowych chętniej śledzimy eksperientalistów, aniżeli publikujących nowo zakupione sprzęty i ubrania. To już nie wydaje się atrakcyjne. Pomijając jednak fakt „popularności” wśród znajomych, nie da się też nie zauważyć, że dobra materialne szybko tracą swoją wartość, ubrania i sprzęty elektroniczne relatywnie szybko się psują lub zastępują je nowsze modele. Co ciekawe, psycholodzy przywołani w „Rzeczozmęczeniu” zaobserwowali pewne zjawisko wśród osób, które zainwestowały pieniądze we wspomnienia (np. wyjazdy). Wśród nich, wraz z biegiem czasu, uczucia związane z daną czynnością, nie tylko nie tracą na jakości, ale wręcz potrafiły nałożyć filtr na te trudniejsze i wspominać je z rozrzewnieniem. Analiza taka pozwala na stwierdzenie, że warto fundować sobie doznania. Przynoszą one radość w chwili ich przeżywania, a także później.

Budowanie lepszego świata.

Patrząc na możliwość skorzystania z takich usług, w sposób ekologiczny i lokalny (bez wspierania wielkich korporacji), myślę sobie jak wielki potencjał ma eksperientalizm. Przecież już teraz skorzystać można z ogrodów miejskich, na których uprawiane są rośliny, kooperatyw spożywczych, w których wspólnie pracuje się dla dobra grupy czy free shopów, w których wszystkie produkty są darmowe. Już dzisiaj, u nas w Polsce, takie przedsięwzięcia cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Czy zatem minimalizm może być drogą do szczęścia? Myślę, że tylko przy założeniu, że jest on etapem uwolnienia się od nadmiaru i powstrzymaniem się przed zbędnymi zakupami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *