Ukończyłam kurs na stylistkę personalną, ale to początek drogi. Drogi, na którą (mam podejrzenia) popchnęła mnie moja kochana babcia Basia… Uwielbiała się przebierać i stroić. Ubrania stanowiły dla niej ważną część życia i dopiero teraz do mnie dociera, jak zaniedbując tę jej część, przyczyniliśmy się do jej gaśnięcia… Teraz zrobiłabym inaczej, dopieściła ją stylizacjami, sukienkami w kwiatki, kolorową biżuterią. Moja mama jest pragmatyczką, ubierała ją w ostatnim czasie przede wszystkim wygodnie, a mnie do głowy nie przyszło jak to mogło podcinać skrzydła babci Basi… Dzisiaj są jej imieniny. Wystroiłabym ją i porobiła zdjęcia. Ona to kochała. Zresztą na każdą uroczystość musiała wyglądać pięknie, ale teraz myślę jak ważne jest to, aby każdy, nawet ten najzwyklejszy dzień, stroić w kwiatki, motylki, pszczółki. Kiedy po raz ostatni babcia Basia leżała w szpitalu i czuła się już słabo, jedną z nielicznych rzeczy na jakie zwracała uwagę były nasze stroje (kiedy ją odwiedzaliśmy). Pochwaliła bluzeczkę, kolor swetra, apaszki… Na jej ostatnie, 93 urodziny, moja mama ofiarowała jej piękną koszulę nocną w kwiatki – tak bardzo je kochała! Niestety, już nigdy nie wyszła z tego szpitala i wydaje mi się, że nie miała już szansy założyć tej barwnej sukni do pościeli…

Mam to w genach!

A teraz to ja na nowo odkrywam tę część siebie, która tak samo lubi kwieciste wzory i kolorowe materiały. Rzadko je zakładałam, ale coraz chętniej po nie sięgam. Chcę być nietuzinkowa i ubierać się tak, żeby „ubranie mnie nosiło” – dawało tyle energii, aby chciało mi się ruszyć z domu lub ruszać po domu ;). Ma sprawiać, że chcę na siebie spoglądać w lustrze, że chcę o siebie dbać i cieszyć się każdą chwilą. Dawno nie poświęcałam sobie tyle uwagi co ostatnio. Najpierw szkolenie i większa uważność na to, co na siebie nakładam, potem spontaniczna decyzja o wyjeździe na warsztat samorozwojowy w kręgu kobiet. Dopieszczam się i mimo że dla niektórych z Was wydawać się to może absurdalne, pozwalam sobie tym samym na więcej. Czuję, że żyję pełniej, choć odrobinkę, a jednak. Jestem odważniejsza w marzeniach i bardziej zdecydowana w ich realizacji. Czuję się z sobą lepiej i wiem, że ten powrót do siebie samej jest najlepszym co mogło mnie spotkać.

Koliberka.Style

Odważniej czyli jak? Na przykład skupiam się na zasobach – na tym co potrafię, a nie na tym, że nadal świadczę usługi pro bono. Dlatego napisałam na grupie wspierającej kobiety, że poszukuję kogoś do konsultacji nt. social mediów, a rozliczę się w formie barteru. Długo nie musiałam czekać i obecnie współpracuję również w zakresie rebrandingu – zmiany nazwy, logo i kolorystyki strony www! Tak, będzie się działo. Po głowie chodził mi pomysł na nazwę mini ania (którą to podsunął mi małż), ale nadal się wahałam. W drodze na warsztat, szkoląc się w pociągu, wymyśliłam nazwę Koliberka, bo logo kolibra ma być w nowym wizerunki mojej marki. Aby bardziej kojarzył się ze stylizacjami, pomyślałam, żeby kupić domenę z końcówka „style” i w ten sposób być bardziej rozpoznawalną… A dlaczego Koliber?? Bo jest maleńkim i wyjątkowym ptaszkiem, który od dawna mnie fascynował, a jego symbolika jest bardzo szeroka, od radości i szczęścia, poprzez zwiastowanie zmian w życiu – podążaniem za marzeniami i tworzeniem nowej jakości. Wśród indiańskich plemion uznany był za powiązanego z przodkami i uzdrawianiem (przypadek?)…* Jeszcze w liceum, próbując pisać coś swojego, zamieściłam na kartce : Nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od nowa i mimo że brzmi wyświechtanie, a moje życie jest dowodem na to, że pisać a rozumieć to nie to samo… To obecnie chcę wierzyć w te słowa – otwierać się na nowe w moim życiu i dzielić się tym przekonaniem z klientkami. Poprzez intuicyjny przegląd szafy i przemyślane zakupy jesteśmy w stanie wpłynąć na lepsze samopoczucie, łatwiejsze komunikowanie się ze światem i przyciąganie do życia tego wszystkiego, co nas uskrzydla.

Prosty Kąt w znaczeniu marki jest przewrotny i nieoczywisty, a nadal w temacie porządkowania (również szafy). Cały szkopuł w tym, że nie tylko nie do końca kojarzy się ze stylizacjami, ale mimo że wymyśliła go moja serdeczna kuzynka Gosia, nie do końca tę nazwę czuję…. Co więc robić? Iść za głosem intuicji czy szukać dalej? Dajcie znać w komentarzach i dzielcie się swoimi pomysłami ;).

*źródło: https://akademiaducha.pl/zwierze-mocy-koliber

Dziękuję Marta za pomoc w dotarciu do wewnętrznego głosu. Kolejny raz czuję, że nasza przyjaźń to coś więcej…

4 komentarze

  1. Wzrószył mnie początek o Babci Basi, to świetny wzór do naśladowania. Co do tych „ładnych ubrań” to mam ich sporo, ale szkoda mi je nosić by się za szybko nie zniszczyły i w efekcie zakładam je bardzo rzadko, a widzę że to błąd. Coś w tym jest, że gdy się wyszykuję, czyli zrobię makeup, ubiorę w coś fajnego to czuję się bardziej pewna siebie. I trochę toczę ze sobą wewnętrzną walkę, bo chciałbym tak się czuć nawet w dresie! Może nad tym trzeba pracować?

    Ania K.
    1. Dziękuję Aniu za słowa o babci… Doceniam, że współodczułaś to, co chciałam przekazać.

      Masz rację – najlepiej by było jakbyśmy zawsze czuły się rewelacyjnie, niezależnie od tego co mamy na sobie. Wierzę też w energię, nie tylko tę którą my jesteśmy, ale również w taką, którą są otaczające nas rzeczy. Według moich obserwacji, to, co mamy na sobie ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie. I może być to dres, ale wtedy zafunduj sobie taki, w którym czujesz się świetnie (niech to nie będzie znoszony, dziurawy t-shirt, który równie dobrze może posłużyć za ścierkę do podłogi… no, chyba że masz taki styl i właśnie taki outfit sprawia, że czujesz się super seksi!).

  2. A co do zmiany nazwy, to mimo iż bardzo chwiciła mnie ” Prosty Kąt” to widzę jak zmienia się Twoja działalność, że się roziwajasz i chyba pomysł z rebrandingiem to dobra strategia.

    Ania K.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *