Poszukuję siebie. Miejsca na ziemi. Swoich ludzi. A tutaj zimny prysznic. Płyniesz na fali dobroci, pozytywnej energii i niespodziewane zderzenie z rzeczywistością. Przecież pomagam ludziom. Bezinteresownie. Czemu ktoś chciałby to wykorzystywać? A jednak…

Kiedy spytasz mnie jak wyobrażam sobie optymalną przestrzeń, powiem, że nie ma na to reguły. Każdy z nas ma inne potrzeby i co innego uzna za: piękne, wygodne, pasujące. Nie czuję się dobrze w nazbyt surowych wnętrzach, ani takich, które zdobią jedynie rzeczy ze sklepu. Dla mnie wnętrze powinno mieć duszę. Moje „cztery kąty” zdobią pamiątki od bliskich, rośliny i przerobione przeze mnie drobiazgi. W umiarze (choć to już rzecz względna). Poszukiwanie balansu między zbyt surową przestrzenią, a przytłoczoną nadmiarem (bo najczęściej nie potrafimy ocenić co tak naprawdę do nas pasuje), to pewna sztuka. Sztuka poznawania siebie i swoich potrzeb. Sztuka poszanowania własnych granic. Sztuka zadbania o swój komfort.

Poszukuj balansu w przestrzeni. Poszukuj balansu w życiu.

Zawłaszczanie przez innych Twojej przestrzeni (życiowej).

Aby poczuć ten komfort, a przede wszystkim własne potrzeby, dobrze jest oczyścić przestrzeń. W spokoju odnajdziesz to co Tobie służy. Zdarza się jednak, że w mieszkaniu przechowujesz rzeczy innych: rodzeństwa, przyjaciół, eks partnera lub wyprowadzonych już z rodzinnego domu, dzieci. Może to być tymczasowe (np. kiedy bliska osoba jest w trakcie przeprowadzki), jednak kiedy zaczyna Tobie już ciążyć taka sytuacja, kiedy czujesz, że Twoja przestrzeń zostaje zagrabiona przez inne osoby, to czas postawić granicę. Takie wykorzystywanie Twojej dobrej woli, jest przejawem nadużycia. Naprawdę nie ma się co wstydzić albo bić z myślami czy masz prawo odmówić przechowywania pod swoim dachem czyichś rzeczy. Oczywiście, że masz. To nie tylko Twoja sfera fizyczna, ale także mentalna. Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale według mnie takie zawłaszczanie przez inne osoby Twojej przestrzeni, ukazuje jak łatwo jest innym czerpać z Twojego pola energetycznego i jak trudno jest Tobie zadbać o własny komfort – przecież wbrew naruszeniu Twojego poczucia bezpieczeństwa, dzielisz z innymi intymną, osobistą przestrzeń swojego domu. Najczęściej zresztą nie tylko tę materialną i namacalną. A przecież nie jesteś studnią bez dna i jak ktoś bez przerwy chce coś od Ciebie, podrzuca swoje rzeczy, ale też stale o coś pyta i oczekuje przysług, to w pewnym momencie możesz się poczuć wypłukana i niechętna już do pomocy. Pewnie lepszym rozwiązaniem będzie postawienie granicy znacznie wcześniej, powiedzenie „stop” w chwili, kiedy jeszcze sytuacja nie wymknęła się spod kontroli (i Twojego korytarza nie zawaliły kartony z książkami sąsiada, albo nie ocknęłaś się nocą na stacji PKP, bo osoba, która mieszka w Krakowie, oczekuje, że podrzucisz konduktorowi zapomnianą przez nią ładowarkę do telefonu…). Tak, znacznie łatwiej zaprzestać pomagania, kiedy jest się na początku drogi, ale wtedy przyda się super radar na wampirów energetycznych czy zwyczajnych manipulantów. To nie jest niestety łatwe, bo też nie chodzi o patrzenie na ludzi jak na potencjalnych lawirantów i bycie dla wszystkich bezdusznym. Dobrze jest pomagać ludziom, to naprawdę służy nam wszystkim. Energia płynie inaczej i prawo karmy działa jak należy ;). Jestem jednak ostrożna w popadaniu w bezgraniczny zachwyt nad światem i obecnie wcale nie zakładam, że trzeba wszystkim pomagać…

Odpoczynek z książką. Harmonia w życiu osobistym i zawodowym. Czy i Tobie udaje się znaleźć czas dla samej siebie?

Bądź ostrożna, słuchaj głosu intuicji…

Okazuje się bowiem, że każdemu z nas zdarza się wpaść w pułapkę dobroduszności… Nie wziąć pieniędzy od kogoś od razu, albo pożyczyć i nie doczekać się spłaty długu. Przykre? Jak dla mnie bardzo. No bo jak już się na coś umawiam, to niech tak będzie. Jeśli zasilam konto jakiejś fundacji, albo wspieram akcję na siepomaga.pl, to robię to na jasno określonych zasadach. Jeśli jednak umawiam się z kimś na spłatę długu, to uznaję umowę ustną za wiążącą ;). Mam do pieniędzy dość osobliwy stosunek – chciałabym traktować je bardziej jako środek do realizacji potrzeb i pragnień niż dobro samo w sobie, ale nieuczciwość niektórych osób sprawia, że niestety waluta zaczyna mieć wartość fiskalną… A tego bardzo nie lubię. I tak, sama muszę mierzyć się ze swoimi demonami (bo każdy z nas jakieś posiada) i pewne sytuacje spotykają nas dlatego, że mamy coś przepracować w danej sferze, ale jednak – z tego miejsca zachęcam do skontaktowania się z intuicją i spytania samego siebie w porę czy na pewno chcę wchodzić w pewne tematy, robić konkretne przysługi lub dzielić się czymś, o co inna osoba mnie prosi. Czasem popadamy w pewne schematy myślowe, że coś nam wypada, albo nie, że należy się jakoś zachować, a inaczej to „nieładnie”. No i łatwo się nabawić guza. Bo zawsze masz możliwość powiedzenia: „nie”. Czy chodzi o Twoją przestrzeń w domu, czy o Twój cenny czas. Jeśli Twoja intuicja podpowiada, żebyś czegoś nie robiła, nie podejmowała jakiegoś działania, a naciski bliskich lub utarte schematy w głowie wywierają presję na zachowanie się wbrew sobie, powiedz: „NIE”. Spokojnie i rozważnie. Sama dla siebie jesteś najważniejsza i jak zadbasz o swój komfort, to inne rzeczy się już ułożą. Jak będziesz czuła zgodę na własne zachowanie, to wszystko inne nie będzie już miało znaczenia, dlatego daj sobie chwilę i pooddychaj głęboko. Być może pomedytuj. Wycisz się i posłuchaj czego chce Twoja intuicja. Nie działajmy na autopilocie! Tak, mnie również się to zdarza, ale życie w większej świadomości z przyjrzeniem się swoim emocjom, pozwoli Tobie na wprowadzenie do życia harmonii i spokoju. Bądźmy dla siebie dobre, nie podejmujmy decyzji w pośpiechu i pod presją czasu. Daj sobie chwilę na odczucie tego co w Tobie gra i idź za tą wibracją. Wierzę, że ona kieruje ku przeżywaniu pięknych rzeczy, a chroni przed tym co nie służy. Uczę się łapać kontakt z wewnętrznym głosem, licząc, że uchroni mnie przed trudnymi sytuacjami, pamiętając jednak, że to co mnie spotyka teraz, pozwala mi się rozwijać i skupić na nieprzepracowanych dotąd emocjach. Jeśli to czytasz, również płyniesz w dobrym kierunku. Namaste.

Bukiet leśnych poziomek. Szczęście w harmonii z naturą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *