Dzisiejszy wpis na blogu będzie o tym jak wyobrażam sobie optymalną garderobę. Nie będę rozpisywała się już na temat nośnika energetycznego rzeczy i tego jak ważne jest, aby zostawić w szafie jedynie te ubrania, które pasują do naszego obecnego życia i nie wiążą się z trudnymi emocjami (bo o tym mówiłam w czasie webinaru: Jak wprowadzić minimalizm do szafy). Do tematu podchodzę łącząc sferę emocjonalną z postawą bardziej pragmatyczną i dostosowaną do naszych realiów. Nie wiem na ile będziesz się z nią identyfikować, być może w czasie czytania nasunie się Tobie jakaś myśl, którą zechcesz się ze mną lub nami podzielić… Napisz komentarz lub przyślij wiadomość przez formularz kontaktowy. A tymczasem… Optymalna garderoba z Prostym Kątem.

Harmonia w szafie. Balans w garderobie.

Zacznijmy od Harmonii, która jest dla mnie stanem idealnym. Balans w garderobie uzyskasz w momencie, kiedy wszystkie elementy garderoby będą się ze sobą łączyły. A co jeśli tak nie jest? W mojej szafie też znajdą się ubrania, które nie pasują do wszystkich możliwych kombinacji, ale się ich nie pozbyłam. Bo je bardzo lubię. Bo wyglądam w nich dobrze. Bo łączą się przynajmniej z 3 innymi zestawami… A po co wyrzucać coś co jest dobre i kupować nowe tylko dla faktu posiadania garderoby optymalnej? Dla mnie to nie jest eko. Dlatego noszę te pojedyncze sztuki rzadziej… ale noszę. Pewnie je z czasem wymienię, kiedy nadarzą się sprzyjające okoliczności.

Czy wszystkie ubrania mają być spójne?

W moim odczuciu nawet bielizna powinna być spójna – każda para majtek ma pasować do góry (biustonosza, koszulki sportowej, topu). Jeśli lubisz pewną gamę kolorów i intuicyjnie wybierałaś bieliznę w takich barwach – wtedy sprawa załatwiona. Beż, khaki i czerń to moje kolory, koszulki zastępują czasem t-shirty bokserki, żeby nie mieć za dużo ciuchów. Sama stawiam na wygodę i rzadko noszę staniki, dlatego mam ich mało (zresztą ciemne pranie wstawiam raz czy dwa razy w tygodniu, więc nawet jak je wszystkie nałożę, to zdążę również poprać). I to wszystko. Jeśli masz w bieliźnie i skarpetach tzw. misz masz i chcesz to zmienić, możesz dzisiaj odłożyć elementy najbardziej zużyte i te, w których nie lubisz już chodzić. Na ten moment nie musisz kierować się tym, aby wszystkie ubrania były spójne. Kolejnym etapem jest zastąpienie brakującej luki, bielizną spełniającą Twoje oczekiwania jakościowe i estetyczne (chyba że miałaś 20 par nadprogramowych staników i drugie tyle majtek… wtedy jednak zalecam wstrzymanie się od zakupów na czas jakiś – jak masz bieliznę w dobrym stanie, możesz ją np. przekazać przez Facebooka – Jacek z Szafy, lub zaczekać aż na nowo otworzy się PoDzielnia).

Czy liczba rzeczy ma znaczenie?

Jeśli stale nie możesz czegoś znaleźć, bo Twoja szafa pęka w szwach, to ograniczenie ilości rzeczy naprawdę uprości Twoje życie. Nie przywiązuj się jednak do konkretnej liczby (np. 33 jak w garderobie kapsułowej) i do tego, że balans w szafie jest dopiero wtedy, kiedy np. spódnice i spodnie stanowią 30% całej garderoby. Twoje życie się zmienia i to co było stanem optymalnym jeszcze pół roku temu, dzisiaj nie ma racji bytu. Choćby teraz – czy używasz tych wszystkich marynarek wiszących na wieszakach? Nie, obecnie stawiasz na bardziej praktyczne i wygodne ubrania, bo większość czasu i tak spędzasz w domu. Moim zdaniem sama musisz odpowiedzieć sobie na pytanie jak wygląda Twój rytm dnia i co dla Ciebie będzie optymalne. Czy uprawiasz sport? A może masz pracę, w której obowiązuje dress code? Jeśli jesteś mamą na pełen etat, to Twoje potrzeby ubraniowe będą się znacznie różniły od tych, które ma osoba pracująca w telewizji śniadaniowej. A więc co na ten moment jest dla Ciebie ważne? Co pasuje do Twojego teraźniejszego życia?

Praktyczne ubrania.

Z biegiem lat zmieniają się nasze upodobania, wartości, czasem figura… Warto spojrzeć na garderobę pod kątem preferencji dotyczących kolorystyki ubrań i ich kroju. Czy dzisiaj byś to kupiła? Dla mnie przede wszystkim ma być praktycznie, dlatego ze względu na plecy wybieram małą torebkę lub plecak i płaskie buty. To są rzeczy, z których nie rezygnuję. Dodatkowo staram się nie porównywać z innymi. Podziwiam czasem ciekawy zestaw na kimś i myślę sobie: „CZAD!”, a jednocześnie wiem, że ja bym się w tym źle czuła, albo kiepsko wyglądała ze względu na kształt nóg czy wzrost. Bądź więc ze sobą uczciwa – szczerze odpowiedz sobie na pytanie czy dobrze w czymś wyglądasz i nie patrz jedynie przez pryzmat mody. I powiedzmy sobie szczerze: Więcej ubrań nie spowoduje, że poczujesz się lepiej we własnej skórze. Nie da Tobie również poczucia SZCZĘŚCIA! Gdzieś przeczytałam, że nowa rzecz cieszy jedynie przez 2 godziny. Myślę, że to zależy od osoby, ale umówmy się: dokupywanie wciąż nowych elementów garderoby nie sprawi, że Twoja szafa zacznie się nagle „spinać”. Aby była spójna, wciągnij z niej wszystko i spójrz na to co masz. Doceń to. Skup się na tym, co ze sobą współgra i co lubisz. Zostaw ubrania z naturalnych tkanin (są przyjazne środowisku i ciału, a do tego przyjemniej się je nosi). Możliwe, że stwierdzisz na koniec, że brakuje konkretnej rzeczy (np. klasycznej koszuli lub szortów), ale zostaw to NA KONIEC. Wydobądź najpierw cały potencjał z tego co już masz – Polub się ze swoją szafą :).

Postaw na naturalność!

Każda z nas ma w sobie coś pięknego (wiem, brzmi jak wyświechtany tekst z afirmacji…), ale TO PRAWDA! Spójrz na modę i na to jak się zmienia – to co było na fali jeszcze 10 lat temu, teraz uznane jest za passe. To samo dotyczy kanonów piękna: aktualnie ceni się naturalność, a tak wychwalane szczupłe dziewczyny, dzisiaj uznane są za chude. Podobają się krągłe pupy, na których znacznie lepiej prezentują się spodnie z wysokim stanem i luźniejsze nogawki. Ale to też moda. Dzisiaj uznane jest za doskonałe, jutro może być inaczej. Ty jesteś jaka jesteś, masz takie a nie inne ramiona i brzuch – na ten moment je doceń. Dzięki nim możesz poruszać się i tańczyć. A może Twoje ciało ma ograniczenia i jakąś niepełnosprawność. Spójrz na siebie z dystansem i sprawdź – może drzemią w Tobie niedostrzegane dotąd możliwości? Doceń je i staraj się być jak najbardziej autentyczna. Przecież ciało, które uznaje się za idealne w Europie, niekoniecznie wydaje się takie w Ameryce Południowej czy Azji… Piękno to rzecz względna a kult doskonalenia się powinien dotyczyć jedynie sfery zdrowotnej – ćwiczenia ciała, umysłu, rozwoju osobistego… i to rzeczywiście służy. Popadanie w skrajności dotyczące: diet czy poprawek urody już niekoniecznie, dlatego najlepiej już teraz dać sobie z nimi spokój.

6 PROSTYCH ZASAD OPTYMALNEJ GARDEROBY Z PROSTYM KĄTEM:

  1. Odzież wielosezonowa (np.: bluzki, koszule, sukienki, które możesz nosić zarówno wiosną i latem, jak również – ubrane na cebulkę i z grubymi rajstopami – jesienią, a nawet zimą; wyjątkiem od reguły są POJEDYNCZE ubrania)
  2. Ubrania wielozadaniowe (np. lekka bomberka może się świetnie sprawdzić jako bluza, narzutka i okrycie wierzchnie w chłodniejsze dni)
  3. Odzież praktyczna (choćby najpiękniejsze, nie noszone rzeczy będą jedynie zabierać przestrzeń w szafie – pozbądź się ich)
  4. Ubrania ponadczasowe, wyrażające Ciebie (zamiast modą, kieruj się swoimi upodobaniami dotyczącymi fasonu oraz samą figurą)
  5. Każda rzecz w Twojej szafie ma się zgrywać z przynajmniej 3 zestawami
  6. Każda nowa rzecz w szafie – to jedna uwolniona (jak wkładasz do szafy coś „nowego” to miej zasadę, że jedną lub dwie wydajesz – w zależności od tego jak dużo masz ubrań).

Optymalna garderoba to proces.

Staram się, aby w czasie porządków realizowane były wszystkie punkty, ale ważne jest, żeby ta praca trwała dalej, również po Uproszczeniu Kąta. Według mnie trzymanie się wymienionych wyżej zasad wystarczy do stworzenia optymalnej garderoby, ale może masz inne odczucia? Chętnie się dowiem jakie są Twoje obserwacje…

2 komentarze

  1. „W moim odczuciu nawet bielizna powinna być spójna – każda para majtek ma pasować do góry (biustonosza, koszulki sportowej, topu)”

    Na tym się poddałam. Nie widzę najmniejszego powodu, by moje majtki pasowały do stanika. Mają być funkcjonalne – czyli być wygodne, wytrzymałe, nie wystawać spod ubrania i tyle. Kolor, krój etc – o ile nie przebija – jest dla mnie drugorzędny.

    Ubrania wielosezonowe także mi się nie sprawdziły. Teraz mam jasny podział na 'ciepło’ i 'zimno’ przez co wreszcie przestałam się męczyć i ze średnio pasującą garderobą, i z nieudanymi zakupami.

    A
    1. Dziękuję za komentarz. Estetyka (w tym przypadku dot. bielizny), to sprawa indywidualna – ja prezentuję własne odczucia względem garderoby jaka przynosi radość. Oczywiście rozumiem, jeśli nie ma to dla Ciebie znaczenia – wtedy po prostu opuść ten punkt ;).

      Co do ubrań wielosezonowych to również przy budowaniu konceptu kierowałam się swoim doświadczeniem. Cieszę się, że już wypróbowałaś opcję wielosezonowości i świadomie wybrałaś garderobę dopasowaną do własnych potrzeb. Dla mnie brak podziału na lato – zima to mniej ubrań (i pudeł) w szafie. Prostota jest dla mnie tutaj najważniejszym kryterium.

      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *