Marysię znałam już trochę zanim zabrałyśmy się do pracy – to była jedna z moich pierwszych prób wprowadzenia Prostego Kąta. Udało się!

Marysia miała w garderobie sporo ubrań, które nosiła we wcześniejszej pracy, część od mamy, siostry, a nawet śp. babci… Trudno jest podjąć decyzję jeśli rzeczy są tak silnym nośnikiem emocjonalnym, dlatego pewne rzeczy zdecydowała się zawieźć rodzinie, inne wystawiła na licytacjach internetowych.

Po upływie roku znów poprosiła mnie o pomoc… Kiedy zobaczyłam jej garderobę wyglądała całkiem w porządku, jednak ona czuła, że potrzebuje wsparcia w spojrzeniu na nią z dystansem. Uwierzcie, to spotkanie było naprawdę krótkie. Marysia przejrzała sprawnie rzeczy, odłożyła część na bok (wcale nie oczekując mojej opinii, chodziło bardziej o poczucie, że jestem tuż obok). Pożegnała się z czymś, na co rok wcześniej nie była jeszcze gotowa, co do innych ubrań, również była już zdecydowana czy zostają czy nie. Uporządkowała wszystko i po chwili praca była skończona – Voilà! Tak się utrzymuje porządek z Prostym Kątem!

Poniższe zdjęcia są z ostatniego spotkania, czyli „odchudzonej” już znacznie garderoby. Spotkanie było jedno i trwało maksymalnie dwie godziny.

Jeśli jesteś zainteresowana podobną metamorfozą – skontaktuj się ze mną a ustalimy szczegóły współpracy.